2017/12/06

Mikołajkowy konkurs książkowy!



Zapraszam do konkursu, w którym do wygrania będzie moja książka oraz pocztówki z fotografiami z niej. 
Aby wciąć udział w konkursie wystarczy odpowiedzieć na pytanie: 
Zaglądam tu bo __________________ . 
Lub: jakie jest Wasze najmilsze wspomnienie związane z dzieciństwem, ulubionym daniem? 

Na Wasze komentarze, zostawione pod tym wpisem, czekam do 8 grudnia.

__________________________
EDIT: książkę wygrywa Nika B. 15:49
Proszę o kontakt mailowy w sprawie adresu do wysyłki.

2017/11/10

Moja książka, już w księgarniach.


No i stało się, moja książka już w księgarniach! 
Kiedy w dniu premiery weszłam do Empiku, i zobaczyłam ją po raz pierwszy, nie mogłam powstrzymać drżenia rąk.
Wzruszenie i radość ogromne, a trema jeszcze większa.
Jestem szczęśliwa, że mogłam współpracować z wydawnictwem, które dało mi całkowitą autonomię i swobodę twórczą, dzięki którym ta książka jest taka, jaką sobie wymarzyłam. W pełni moja, taka jak serce mi podyktowało.
Podczas pracy nad nią (szczególnie w ostatnich miesiącach) niemalże codziennie dostawałam od Was wiadomości, z zapytaniem o książkę, z zapewnieniem że czekacie i trzymacie kciuki, z życzeniami owocnej pracy, z pytaniem jak idzie i kiedy, kiedy książka się ukaże... dostałam od Was tak niewiarygodną ilością ciepła, kibicowaliście mi tak serdecznie, że za każdym razem ogromnie mnie to wzruszało.
Dziś oddaję ją w Wasze ręce z nadzieją, że przyniesie Wam nie tylko pyszne dania, ale radość, chwilę wytchnienia, wzruszenie. Same dobre rzeczy.

Ściskam Was mocno!
Patrycja




2017/09/25

Moja książka

Na wstępnie chciałam podziękować za Waszą cierpliwość podczas mojej nieobecności tutaj.

To był bardzo intensywny, bardzo pracowity, owocny i zaskakujący pod wieloma względami czas... Już za chwileczkę wracam tu na stałe, a dziś z przyjemnością, ale i z drżeniem serca, przedstawiam Wam okładkę mojej pierwszej książki "Trufla. Same dobre rzeczy", która trafi do księgarń tej jesieni. 
Czuję się jak przed maturą (i to tą z matematyki ;-) i wciąż nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. 
Książka zawiera 80 przepisów na różnorodne dania (również roślinne) oraz sporo fotografii dla ukojenia serca i nakarmienia duszy.

Wydawnictwo: Buchmann
224 strony, oprawa twarda
Premiera: 8 listopada 








2016/12/20

Książki na grudzień, cz. 4.



    Dziś czwarta część książkowych perełek, wybranych przez mnie, z cyklu "co pod choinkę".




Zacznę od bardzo wyczekanej, nie tylko przeze mnie, książki Moniki Waleckiej, autorki bloga "Gotuje bo lubi".
Losy Moniki są trochę filmowe: najpierw praca w MTV, gotowanie na planach zdjęciowych w Warszawie, przeprowadzka do Pragi, kolejna przeprowadzka, tym razem do San Francisco, kulinarnej mekki, gdzie spełniła swoje marzenie o profesjonalnym pieczeniu chleba. Odbyła wiele chlebowych staży, m.in. w kultowej Tartine (teraz wszystkie domowe piekareczki, głośno wzdychamy), a kulinarną scenę miasta zna już pewnie od podszewki.
Na pewno ją znają tam wszyscy, którzy powinni.
Uwielbiam jej styl gotowania, naturalność, zdjęcia apetyczne jak żadne inne, które mówią "zjedz mnie, zjedz mnie natychmiast" i choć nie znam jej osobiście, lubię za ciepło, bezpośredniość i charakter bujny jak jej piękne, niesforne włosy.

Książka jest tak bardzo "jej" jak to tylko możliwe, przepiękne, naturalne, soczyste aranżacje, zdjęcia - bajka.
Przepisy od domowych, polskich z twistem, po bliskowschodnie inspiracje. Lekko i świeżo. Pyysznieeee!

Ogromnie warto, kupujcie póki jeszcze nakład nie rozszedł się jak ciepłe bajgle!
Na które również znajdziecie przepis w książce.







O książce "Mamuszka" Olii Hercules pisałam dokładnie rok temu (zapraszam do zajrzenia do tej recenzji) w tym roku ukazało się jej polskie tłumaczenie. Co mnie cieszy niezmiernie, albowiem jestem w tej książce absolutnie zakochana po uszy i stan ten nie mija, odkąd pierwszy raz wzięłam ją do ręki.
Mamuszka jest ciepła, tak ciepła jak świeżutko ulepione pierogi, dopiero co wyciągnięte z wody przez Babcię czy stryjenkę. Jest tak bezpretensjonalna i prawdziwa, że wzrusza mnie za każdym razem kiedy do niej wracam. Jest pełna babć, ciotek w stylonowych fartuszkach, letnich kuchni, rodzinnego gotowania, całej rodziny Olii, smaków prawdziwych, żywych, jedzenia  p r a w d z i w e g o. Nie przestylizowanego, nie udziwnionego, to jedzenie jej przodków, historia jej rodziny, rozrzuconej od Lwowa do Baku.
To przepyszne, apetyczne dania, które mam ochotę zjeść prosto z kart tej książki.


Pozycja obowiązkowa!








Okładka książki "Kuchnia grecka"  George'a Calombaris, może trochę mylić, co do zawartości.
A zawartość jest absolutnie przepiękna i przesmaczna.
Proste, ascetyczne fotografie, które dają zagrać jedzeniu pierwsze skrzypce.
A jedzenie jest bajkowe.
Subtelne, lekkie, a jednocześnie hedonistyczne. Może dlatego, że autor nie jest Grekiem a Australijczykiem?
Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, dania, które proponuje są niezwykle ciekawie skonstruowane, ogromnie działające na moją kulinarną wyobraźnię.
Przeglądałam tę książkę kilka razy i mam ochotę zjeść praktycznie wszystkie dania w niej zaprezentowane.
Nie jest to typowa, czy też może tradycyjna kuchnia grecka, ale wszystko co autor proponuje powoduje u mnie natychmiastowy ślinotok.

Bardzo TAK!





Druga książka Katie Quinn Davies.
Tym razem Katie zabiera nas w swoje ulubione miejsca, targi, restauracje w Dublinie, dolinie Barossy, we Włoszech oraz Meksyku. W książce przedstawia swoje pomysły na gotowanie weekendowe, jedzenie z przyjaciółmi i rodziną. Przepisy, jak zwykle u Katie, bardzo proste do zrobienia, a zdjęcia apetyczne.
A przekrój i wybór dań, ogromny. Oczywiście, do wypróbowania nie tylko w weekend.

Gratka dla wielbicieli barokowo-rustykalnego stylu autorki!